DOWÓD ISTNIENIA
klucze
MIGAWKI Z ŻYCIA

DOWÓD ISTNIENIA

Wszedł do kawiarni energicznym krokiem, podszedł do stolika przy oknie i zanim opadł na fotel rzucił niedbale pęk kluczy na blat. W kawiarnianym zaciszu, kiedy metal zderzył się z kamienną taflą blatu rozległ się huk przypominający zderzenie dwóch samochodów na ulicy.

Uniosłam głowę i jak zawsze w chwili gdy widzę człowieka z pękiem kluczy wróciło do mnie pytanie: „Czym ten człowiek zajmuje się w życiu, skoro potrzebuje aż tylu kluczy?” Rozrzucone niczym barwny bukiet zajęły pokaźną część blatu. Na pierwszy rzut oka było ich kilkanaście. W odcieniu złota, srebra, kilka z kolorowymi nakładkami, dwa naprawdę fantazyjne mogłyby otwierać jakąś bramę do zaczarowanego ogrodu. Noszenie tego metalowego bukietu ciąży i wypycha kieszenie. Za każdym razem jak się siada trzeba je wyciągnąć z kieszeni. Musi zatem być ważny powód ich noszenia.

Ale może tak trzeba?

Może klucze są dowodem istnienia w tylu sferach życia ile kluczy? Twardym, namacalnym, trudnym do obalenia. A ciężka garść kruszywa jest potwierdzeniem czym są dla nas miejsca, które otwieramy tymi kluczami? Rodzajem zobowiązania wobec tych miejsc, o których chcemy albo musimy pamiętać. Zgubić klucze to jak stracić jakąś część tego życia.Ludzie generalnie lubią nosić całe pęki kluczy. Czy wszystkich potrzebują? Ile takich niepotrzebnych rzeczy nosimy jeszcze ze sobą? Może z kluczami jest jak z innymi sprawami w życiu, mówimy że się „tym zajmiemy”, odczepimy zbędne i zostawimy tylko niezbędne. Zrobimy porządek. Widok tego barwnego, metalowego bukietu na blacie kawiarnianego stolika skłonił mnie do refleksji czy moje życie nie jest jednak zbyt proste skoro noszę tylko dwa klucze? To ile kluczyków dynda Ci przy kółeczku?Dobrego wieczoru, R.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *